Leszek Baj
W Gazecie Wyborczej piszę od 2005 roku, głównie o transporcie kolejowym, lotniczym oraz o makroekonomii. Jestem absolwentem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie
RSS
RSS
środa, 18 kwietnia 2012
Kolejarz przypilnuje restrukturyzacji LOT-u

Prezes PKP Cargo Wojciech Balczun został nowym szefem rady nadzorczej LOT. Balczuna poprosił o to wiceminister skarbu Rafał Baniak, który odpowiada za LOT. O prezesie Cargo pisałem już na tym blogu. To zdolny menedżer, który zdołał wyprowadzić kolejową spółkę na prostą. W zeszłym roku Cargo zanotowało zysk na poziomie 398,6 mln zł mimo, że jeszcze w kryzysowym 2009 roku spółka miała stratę na poziomie 497,5 mln zł! Balczun oprócz zarządzania firmą kolejową, komponuje utwory i gra na gitarze elektrycznej w zespole Chemia.

 

Tak, ten natchniony rockman po prawej stronie sceny, to jest właśnie Wojciech Balczun. Na gitarze gra nieźle, w PKP Cargo też mu idzie. Może więc zrobi porządek w PLL LOT?

Jeśli się przyjrzymy PKP Cargo i PLL LOT, to można znaleźć sporo podobieństw. Obie spółki przynosiły straty i przechodzą restrukturyzację. Choć w PKP Cargo daje ona widoczne efekty, bo spółka wyszła na plus (tutaj można przeczytać więcej o wynikach i planach PKP Cargo), a LOT ciągle leci na stratach. Obie firmy mają w swojej branży największe udziały rynkowe w Polsce, ale mają też bardzo groźnych konkurentów zagranicznych. Zarówno LOT jak i PKP Cargo są też szykowane do prywatyzacji. Wreszcie w obu spółkach są silne związki zawodowe i wewnętrzne problemy, które często utrudniały ich rozwój.

W resorcie skarbu pewnie pomyśleli, że skoro Wojciech Balczun wykonał już jedną ”mission impossible” w PKP Cargo i wyprowadził na prostą firmę mająca ogromne problemy, to swoje ”know how” przeniesie też na grunt narodowego przewoźnika lotniczego. Oby mu się to udało.

wtorek, 17 kwietnia 2012
Jak powstaje 'polski' Dreamliner

LOT właśnie pokazał zdjęcia z linii produkcyjnej w fabryce Boeinga pokazujące budowany dla polskiego przewoźnika egzemplarz Boeinga 787 Dreamliner. Na samolocie jest napis po angielsku, który w wolnym tłumaczeniu brzmi: 'dumnie budując pierwszego Dreamlinera dla LOT'. Mogę mieć tylko nadzieję, że nie będzie kolejnych opóźnień w produkcji i zobaczymy ten samolot w Warszawie już pod koniec tego roku.

Oto kilka zdjęć:

Boeing 787 Dreamliner dla LOT

Boeing 787 Dreamliner dla LOT

Boeing 787 Dreamliner dla LOT

A dla prawdziwych miłośników film z lądowania 787 w Warszawie w zeszłym roku:

 

środa, 21 marca 2012
60 mln zł kary dla PKP Cargo. Firmę uratowała opieszałość sądów

Stare grzechy ciągną się za największym w Polsce kolejowym przewoźnikiem towarowym. ”Sąd Apelacyjny potwierdził decyzję Prezes UOKiK stwierdzającą nadużycie pozycji dominującej przez PKP Cargo. Utrzymana została również kara finansowa nałożona na spółkę – 60 mln zł” - ogłosił Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK karę nałożył w lipcu 2009 roku. Co ciekawe już raz (w 2004 r.) przewoźnik towarowy został ukarany za podobny przypadek łamania przepisów. Wtedy kara wyniosła 40 mln zł.

W jaki sposób PKP Cargo łamało prawo dotyczące konkurencji? Spółka swoim bezpośrednim konkurentom nie dawała możliwości podpisywania umów na zasadach specjalnych (dających lepsze warunki przewozu towarów). Ktoś może powiedzieć, że PKP Cargo w ten sposób broniło swoich interesów. Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów to się jednak nie podoba, bo PKP Cargo miało i nadal ma dominującą pozycję na rynku przewozów towarowych. W 2011 roku PKP Cargo miało według Urzędu Transportu Kolejowego 52,3 proc. rynku biorąc pod uwagę masę przewiezionych towarów i 62,9 proc. biorąc pod uwagę pracę przewozową. 

Przedstawiciele PKP Cargo odwołali się od decyzji UOKiK z 2009 roku. W tamtym okresie zapłata kary wynoszącej 60 mln zł byłaby dla przewoźnika samobójstwem. PKP Cargo w 2009 roku, czyli w środku kryzysu finansowego na świecie, który spowodował gwałtowny spadek przewozów towarowych, zanotowało bowiem stratę na poziomie 497,5 mln zł! W 2008 roku przewoźnik stracił 178,8 mln zł.

Prezes PKP Cargo Wojciech Balczun może teraz dziękować opieszałości polskiego wymiaru sprawiedliwości. Sądy kolejnych instancji co prawda potwierdzały ustalenia prezesa UOKiK - w maju 2011 r. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a 20 marca 2012 r. Sąd Apelacyjny, a odwołanie PKP Cargo zostało ostatecznie odrzucone. Ale ciągnące się sprawy sądowe dały Cargo czas na przeprowadzenie poważnej restrukturyzacji i poprawę wyników finansowych.

Tutaj można przeczytać więcej o restrukturyzacji spółki.

Kara UOKiK na pewno zaboli PKP Cargo, może obniżyć wycenę spółki, która jest szykowana do prywatyzacji. Ale na pewno nie spowoduje, że przewoźnik wpadnie w jakieś poważne kłopoty finansowe. Teraz bowiem sytuacja finansowa PKP Cargo jest zupełnie inna niż jeszcze 3 lata temu. W zeszłym roku kolejowy przewoźnik miał zysk netto na poziomie 237,7 mln zł.

czwartek, 15 marca 2012
W PKP Intercity czystość kosztuje krocie

Wiosna zbliża się coraz większymi krokami. Kierowcy stanęli już w kolejkach do myjni samochodowych. Ale rozpoczął się też sezon mycia pociągów. Zimą ze względu na mróz pociągi PKP Intercity jeżdżą brudne. Jeszcze do temperatury około -5 stopni Celsjusza myte są szyby przy pomocy niezamarzającego detergentu. Poniżej tej temperatury wagony w ogóle nie są czyszczone z zewnątrz. Koleje nie mają bowiem myjni, które mogłyby też wysuszyć składy kolejowe.

Na wiosnę blask najpierw odzyskują składy wyższej klasy - Express InterCity czy Express. Później czyszczone są pociągi TLK. W przypadku pociągów Express InterCity wagony są myte z zewnątrz codziennie albo co drugi dzień. To dotyczy tych wagonów i lokomotyw, które są przypisane do największego zakładu PKP Intercity - Warszawa-Grochów. W innych miastach np. Gdyni, Wrocławiu czy Szczecinie pociągi są myte rzadziej.

Dla pasjonatów: trzy i pół minuty mycia pociągu na stacji Łódź Fabryczna:

Oprócz mycia pociągów za pomocą myjek automatycznych i pobieżnego sprzątania pociągów wewnątrz po każdym kursie, co dwa tygodnie każdy wagon przechodzi dokładniejsze czyszczenie m.in. odkurzanie.

Pasażerowie i tak narzekają na brud i nieporządek w pociągach. Ale dla PKP Intercity czyszczenie składów to bardzo poważny wydatek. Szczerze powiedziawszy nie spodziewałem się, że to aż tyle kosztuje. PKP Intercity ma obecnie około 1500 sprawnych wagonów i kilkaset lokomotyw. Kontrakt PKP Intercity na utrzymanie czystości w pociągach (mycie wagonów i lokomotyw z zewnątrz i wewnątrz) opiewa na około 50 mln zł rocznie. Dla porównania strata PKP Intercity w 2011 roku sięgnęła ... 27 mln zł.

Ale jeśli PKP Intercity albo jakikolwiek inny polski przewoźnik kolejowy zechce oszczędzić nieco na myciu pociągów, może skorzystyać z innowacyjnego pomysłu zagranicznych fachowców:

 

piątek, 09 marca 2012
Kolej zarobi na Euro 2012

Kolejarze liczą, że przyjazd do Polski kibiców na mistrzostwa Europy w piłce nożnej pozwoli im nieco więcej zarobić. W moim wywiadzie z prezesem PKP Intercity w ”Gazecie Wyborczej” Janusz Malinowski powiedział, że czerwiec będzie dla przewoźnika pewnie tak dobry jak miesiące wakacyjne - lipiec czy sierpień. To wtedy z kolei korzysta najwięcej pasażerów, którzy udają się na wakacje. Dzięki temu spółka zwiększy przychody o kilka, może kilkanaście milionów złotych.

Ale prezes Malinowski powiedział jeszcze kilka innych ciekawych rzeczy, które nie znalazły się w wywiadzie. Po pierwsze na Euro PKP Intercity będzie dysponowało około 1700 wagonami dopuszczonymi do ruchu. Obecnie jest to około 1500, z czego do rozkładu jazdy potrzebnych jest 1200.

- Będziemy prawdopodobnie czarterowali pociągi dla kibiców szwedzkich, duńskich, czy holenderskich. Niektóre pociągi np. z Chorwacji przyjadą do Polski, a my tylko użyczymy im lokomotywę. Czesi do Wrocławia przyjadą swoimi pociągami, ale będziemy ich wspomagać. Rosjanie dojadą do Terespola, a my podstawimy dodatkowe pociągi od Terespola - powiedział mi prezes Malinowski. - Już teraz mamy zamówione 74 pociągi międzynarodowe. W ofercie krajowej już zamówiliśmy 50 pociągów dodatkowych. Będą one ogólnie dostępne, ale prawdopodobnie wszystkie objęte będą obowiązkową rezerwacją miejsc - dodał.

środa, 07 marca 2012
Reklamowe starcie linii lotniczych

Długo nie trzeba było czekać na otwarte spięcie na linii Polskie Linie Lotnicze LOT - OLT Express. OLT Express to nowa polska linia lotnicza, która powstała po połączeniu OLT Jetair i Yes Airways. Przewoźnik chce mocno namieszać na polskim niebie. W lutym ogłosił otwarcie połączeń krajowych pomiędzy dziewięcioma polskimi miastami. Loty ruszają od 1 kwietnia. Ceny zaczynają się od 99 zł za lot w jedną stronę. Reakcja LOT była natychmiastowa. Narodowy przewoźnik obniżył ceny na krajowe połączenia, najtańsze zaoferował od 79 zł (bilety kupowane przez internet). Najpierw promocja miała trwać tydzień, jednak LOT przedłużył ją do 30 kwietnia.

Konkurencja się zaostrza (z korzyścią dla pasażerów), a przewoźnicy nie zamierzają odpuszczać. Oprócz walki na taryfy doszedł spór o kampanie reklamowe. W zeszłym roku LOT po raz pierwszy rozpoczął kampanię pokazującą jego samoloty na tle charakterystycznych widoków z różnych miast: Warszawy, Paryża czy Nowego Jorku.

ama LOT

 Reklama LOT 2

OLT Express w lutym rozpoczął swoją kampanię pokazującą samolot widziany od przodu. W tel występują widoki z polskich miast. OLT EXpress

Podobne do reklamy LOT?

LOT w komunikacie napisał: ”W związku z licznymi pytaniami mediów i komentarzami internautów w sprawie prowadzonej obecnie przez nowe linie lotnicze OLT Express kampanii marketingowej, która jest łudząco zbliżona wizerunkowo do kampanii marketingowej Polskich Linii Lotniczych LOT S.A. prowadzonej od września 2011 roku, uprzejmie informujemy, że PLL LOT S.A. podjęły działania prawne zmierzające do zaprzestania rozpowszechniania przez linię lotniczą OLT Express kwestionowanej reklamy.”

LOT kwestionuje nie tylko podobieństwo obu reklam, ale także wykorzystanie przez OLT Express słów ”Polskie Linie Lotnicze”. Jak wiadomo pełna nazwa LOT brzmi Polskie Linie Lotnicze LOT S.A.

Coś mi się zdaje, że sprawa nie skończy się na dobrowolnym wycofaniu reklam przez OLT Express. Przewoźnik, którego właścicielem działająca na rynku finansowymjest firma Amber Gold , po prostu za dużo zainwestowała w tę kampanię, a na jej zmianę po prostu nie ma już czasu.

środa, 15 lutego 2012
Czy uda się LOT na wschód?

Już wiadomo. Polskie Linie Lotnicze LOT od 29 maja zaczynają latać do Pekinu. Dziś firma dostała tzw. sloty, czyli czasy startów i lądowań na lotnisku w stolicy Chin. Z Warszawy do Pekinu samolot LOT będzie latał we wtorki, czwartki i niedziele, wylot o godzinie 16.10, przylot o 6.35 następnego dnia. Z Pekinu do Warszawy loty będą w poniedziałki, środy i piątki, wylot o 8.45, lądowanie w Warszawie o 12.40.

To kolejne podejście LOTu do Pekinu. Przewoźnik próbował tego w latach 90, próbował też w 2008 roku tuż przed igrzyskami olimpijskimi. Wtedy nic z tego nie wyszło. Nie dość, że LOT miał fatalne sloty (lądowania i starty z Pekinu w środku nocy), to jeszcze nie mógł latać najkrótszą drogą, czyli nad Syberią. A był kluczowy czynnik, by połączenie było konkurencyjne. Miało to szczególnie znaczenie w 2008 roku, gdy ceny paliwa lotniczego były rekordowe.

Czemu tym razem ma się udać? LOT będzie latał nad Syberią, ma znacznie lepsze godziny startów i lądowań. Ale samoloty póki co ma te same - wysłużone Boeingi 767. Pełnowartościowy produkt LOT będzie mógł zaoferować pasażerom dopiero pod koniec tego roku. W listopadzie ma otrzymać dwa pierwsze egzemplarze nowoczesnego Boeinga 787 Dreamliner.

Pekin jest perspektywicznym połączeniem. Rośnie polska wymiana handlowa z Chinami, coraz więcej polskich firm chce działać na chińskim rynki i odwrotnie - chińskie są zainteresowane naszym (dlatego LOT myśli też o lataniu do Szanghaju lub do Shenzhen). W przewozach lotniczych zarabia się głównie na klasie biznes. Gdy LOT będzie dysponował Dreamlinerami będzie mógł skutecznie konkurować na trasie do Pekinu z takimi przewoźnikami jak Lufthansa, czy Finnair. Bilety w obie strony do Pekinu mają kosztować (w klasie ekonomicznej) nawet poniżej 2 tys. zł.

Ale coś za coś. LOT pod koniec marca przestaje latać do Hanoi. Powód? Połączenie nie dawało zadowalających wyników. Do Hanoi ludzie w klasie biznes po prostu nie latają. Jest jednak szansa, że z nowymi samolotami LOT w przyszłym roku poleci do Tokio.

poniedziałek, 06 lutego 2012
Bankructwo Maléva - wolny rynek nie zna pustki

Piątkowe uziemienie węgierskiego narodowego przewoźnika lotniczego Malév pokazuje, że wolny rynek bardzo szybko zalepia dziury. Jeśli nagle spada raptownie ilość oferowanych połączeń, a ciągle jest na nie popyt, natychmiast znajdują się konkurencyjne linie lotnicze, która oferują swoje usługi pasażerom.

Malév ogłosił uziemienie swoich samolotów w piątek z samego rana. Długi węgierskiego przewoźnika przekroczyły 200 mln euro. Nie znalazł się żaden inwestor chętny do wyłożenia gotówki na ratowanie linii. Węgierski rząd też nie chciał już kusić losu i pompować pieniędzy w swoją firmę, bo i tak z tego powodu ma już na karku Komisję Europejską. Malév więc zbankrutował zostawiając tysiące pasażerów na lodzie. Ci, którzy kupili już bilety, mają pecha. Ale Węgrzy i mieszkańcy Budapesztu (Malév w stolicy Węgier miał bazę) nie muszą się martwić, że nie będą mieli połączeń ze światem. Reakcja konkurencyjnych linii lotniczych na bankructwo Maléva była bowiem natychmiastowa.

Irlandzki Ryanair, który w styczniu ogłosił, że od marca uruchomi 5 nowych tras z Budapesztu, w piątek podał, że otworzy dodatkowe ... 26 kierunków. Wizz Air z kolei ogłosił, że w marcu dostarczy dwa nowe samoloty na lotnisko w Budapeszcie zwiększając przepustowość o 66 proc. Linia liczy, że zwiększy dzięki temu liczbę przewożonych pasażerów z 1,4 mln do 2 mln (chodzi o sam Budapeszt). Inni przewoźnicy np. Lufthansa czy Air France zwiększają częstotliwość lotów lub dają większe samoloty na trasy do Budapesztu.

Jeszcze w piątek wydawało się, że katastrofa może czekać budapeszteńskie lotnisko, które opierało się głównie na węgierskim przewoźniku. Władze portu, które w piątek rano załamywały ręce, w trzy dni później ogłosiły, że ”jest życie po Malévie”. Zamiast linii, która miała problemy z regularnymi płatnościami (w Tel Awiwie obsługa lotniska odmówiła z tego powodu serwisu samolotu Maléva) swoją działalność w Budapeszcie rozszerzą linie lotnicze twardo stojące na nogach. Spadek przychodów lotniska w Budapeszcie jest nieunikniony, ale przy dobrym zarządzaniu kryzysowym wyjdzie ono z tego zamieszania z tarczą, a nie na tarczy.

Niestety prawa wolnego rynku nie oszczędzają ludzi. Pracę straci pewnie 2,6 tys. pracowników Maléva (choć może część z nich znajdzie zatrudnienie np. w Ryanair czy Wizz Air). Pytanie czy na prochach Maléva, który może poszczycić się 66 letnią tradycją, powstanie jakaś nowa linia, nieobciążona nadmiernymi kosztami poprzednika? Nawet jeśli tak się stanie, ciężko będzie jej zawojować rynek. Malév zdobywał go przez lata, a stracił w zaledwie kilka godzin.

wtorek, 27 grudnia 2011
Intercity podnosi ceny od początku ... 2011 roku

Miało podwyżek nie być, tak przynajmniej mówił prezes PKP Intercity, a tu proszę pasażerowie dostali prezent noworoczny od kolejowego przewoźnika pasażerskiego. Od 1 stycznia bilety na pociągi PKP Intercity podrożeją od 2,8 proc. do 4,32 proc. A może nie podrożeją? Przeczytajcie sami ogłoszenie, które ukazało się w dzisiejszej Gazecie Wyborczej i zobaczcie, co w nim jest nie tak.

Ogłoszenie o podwyżkach cen w PKP Intercity

Tak, tak, Intercity zapomniało, że od nowego roku będziemy mieli 2012 rok (chociaż ogłoszenie w Rzeczpospolitej jest bez błędu), a nie 2011 rok.

Co ciekawe kolejarze dobrze wiedzieli o planowanych podwyżkach już 14 grudnia. Z pasażerami nowiną podzielili się jednak dopiero po Świętach Bożego Narodzenia. Może w ten sposób chcieli im oszczędzić dodatkowych problemów z trawieniem wigilijnych potraw?

Teraz czas rozszyfrowanie ogłoszenia. Najbardziej, bo o średnio o 4,32 proc. podrożeją bilety na miejsca siedzące w pociągach TLK (taryfa pośpieszna D), o 4,2 proc. - bilety na miejsca leżące i sypialne w pociągach TLK (taryfa pośpieszna W). Średnio o 2,8 proc. wzrosną ceny biletów w pociągach typu Express InterCity i Express.

Powód wzrostu cen? Zawsze ten sam - wyższe koszty energii, paliw itd.

Szczęśliwego Nowego Roku pasażerowie!

środa, 21 grudnia 2011
Przewozy Regionalne bez deficytu, ale ciągle z problemami

Ten slajd wiele mówi o kilku ostatnich latach działalności największego pasażerskiego przewoźnika kolejowego w Polsce. Chodzi oczywiście o należące do samorządów Przewozy Regionalne.

Dofinansowanie Przewozów Regionalnych

Spółka od początku swojej działalności jest nierentowna. Taka już jest jej natura. Wozi głównie pasażerów na krótkich dystansach: do szkoły czy do pracy. A takie przewozy nie przynoszą zysków. W każdym razie nie przy takich cenach biletów. Dofinansowane przewozów przez samorządy sprawia, że więcej osób stać na codzienne przejazdy koleją, a na drogach są mniejsze korki.

Dane na wykresie pokazują jednak, że w tym roku po raz pierwszy w historii deficyt generowany przez spółkę może być w całości pokryty przez właścicieli, czyli samorządy wojewódzkie. Planowany deficyt ma sięgnąć bowiem 917,7 mln zł, a dotacja od samorządów niemal - 921,9 mln zł.

Niestety Przewozom Regionalnym daleko jeszcze do otwierania szampana. Zniknęła jedna dziura w finansowaniu, ale nie zniknęły problemy przewoźnika kolejowego. Dług Przewozów Regionalnych względem PKP Polskie Linie Kolejowe razem z odsetkami sięga już około 500 mln zł. I jak na razie nie ma pomysłów na jego uregulowanie.

Dodatkowo Przewozom Regionalnym jak grzyby po deszczu rosną konkurenci w poszczególnych województwach. Działalność w tym roku rozpoczęły już samorządowe spółki: Koleje Śląskie i Koleje Wielkopolskie. Przewoźnicy ci (a także Koleje Dolnośląskie) będą pewnie podbierali Przewozom Regionalnym najlepsze trasy (najlepsze, czyli generujące najmniejsze straty). Można więc śmiało powiedzieć, że to dopiero początek walki o być albo nie być Przewozów Regionalnych. I o kształt kolejowych przewozów pasażerskich w Polsce.

 
1 , 2 , 3 , 4